Co do koni. Karst z dnia na dzień jest coraz bardziej dojrzały. Przez jakiś czas niesamowicie szalał ,ale teraz się uspokoił. Dorósł.
Nie jest już tym niesfornym młodziakiem ,który wszystkich olewał i robił tylko to na co miał ochotę. Przestał się stawiać, jest bardziej uległy. Coraz bardziej jest chętny do uczenia się nowych rzeczy i współpracy. Zawsze był inteligentny ,szybko łapał różne ćwiczenia ,ale teraz jest razy 2. To jest właśnie takie niesamowite ,że mam przyjemność to u niego zaobserwować.
Mój mały chłopiec staje się mężczyzną :")
"I love him so much,
I would die for him"
Sobotę zaczęłam od treningu na Edku. Było przyjemnie pojeździć tego starszego już arabka.
Następnie pomogłam tacie na działce. Tak się wciągnęłam ,że nawet nie poczułam zimna. Robiłam swoje...
Zaraz po tym wybrałam się do Karsta i poćwiczyliśmy na lonżowniku ,ponieważ podłoże było zmarznięte. Młody musiał na początku się wyszaleć i trochę miał humory na początku ,ale jak się wybiegał był o wiele bardziej chętny do pracy. Poćwiczyliśmy chodzenie na prawo -idzie nam coraz lepiej. Następnie poćwiczyliśmy chodzenie przy boku. Pysk przy ramieniu -to powtarzałam Karstowi kiedy krążyliśmy po placu. Na początku zostawał w tyle ,albo się zatrzymywał -bo samolot musiał akurat wtedy lecieć. Jednak po kilku minutach łeb trzymał nisko tuż przy moim ramieniu. Jestem z niego dumna!
Oczywiście wieczorami i dzisiaj w południe trzeba było obejrzeć Cavaliade. Polscy zawodnicy dali z siebie naprawdę dużo. Jestem wielką fanką pana Jarosława Skrzyczyńskiego i na jego przejazdach szczególnie modliłam się o bezbłędne przejazdy. Niestety to nie był dzień jego i jego koni ,ale dali z siebie wszystko.
Emocje na Grand Prix oraz Speed&Music był niesamowite. Kciuki bolały mnie od mocnego nacisku kiedy startowali Polscy zawodnicy.
Felix Hassman i jego koń jak najbardziej zasłużyli na wygraną. Ta para wręcz leciała nad przeszkodami ,a szybkość i płynność jaką pokonywali parkour jest niesamowicie zaskakująca. Podobnie zresztą jak Michał Kaźmierczyk i Stakato ,niestety ich czas był gorszy...
Cross na hali był czymś zjawiskowym i niesamowitym. Było to niezłe show!
Konkurencja "Wenus vs. Mars" jest genialnym pomysłem! Osobiście czułam ,że wygrają mężczyźni ,ale podświadomie liczyłam ,że kobiety się wykażą. Walczyły dzielnie ,ale faceci mają lepsze konie :p
Dzisiaj niestety trzeba było już usiąść do nauki. Ale jutro zapowiada się luźny dzień. :)
Na koniec notki moja obecnie ulubiona piosenka -pokochałam The Script.













